Część!
W końcu nadszedł ten dzień. Dzień mojej pierwszej recenzji.
Wyznam szczerzę że czuję się jakbym znów była w gimnazjum i szła pierwszego dnia do szkoły. Wszystko takie nowe a ja taka nieogarnięta.
Ale tak czy inaczej, mam przyjemność zaprosić Was na moją pierwszą recenzje.
Wyznam szczerzę że czuję się jakbym znów była w gimnazjum i szła pierwszego dnia do szkoły. Wszystko takie nowe a ja taka nieogarnięta.
Ale tak czy inaczej, mam przyjemność zaprosić Was na moją pierwszą recenzje.
Informację czysto techniczne:
tytuł oryginalny: Beautiful Disaster
wydawnictwo: Albatros
data wydania: 2 lipca 2014
ISBN: 9788378858492
liczba stron: 464
kategoria: literatura współczesna
Co ja o tym myślę?
Na początek muszę się wytłumaczyć i uzmysłowić Wam, że mam słabość do obecnego hitu jakim jest trend "nev adults" i po prostu czytam wszystko z tej kategorii. Trend ten dopiero raczkuje w naszym kraju, ale dzięki właśnie blogerką staje się co raz bardziej rozsławiony. A tytułów jest co raz więcej wydanych! Ale dziś nie o trendach tylko o katastrofie...
Zanim zaczęłam czytać popatrzyłam na okładkę...
Oczywiście wiem że książki nie ocenia się po okładce, ale tutaj przy wyborze co będę czytać zaważyła właśnie ona. Okładka w mrocznym klimacie, która szeptała do mnie "psychopata", "trupy", "morderstwa" sami rozumiecie, nie mogłam się oprzeć. Niestety po przeczytaniu książki odnoszę wrażenie że grafika odrobinę poniosło. Okładka przypadła mi do gustu, jednak nie jest dobra dla tej historii. Ogólnie ...
Jamie McGuire miała pomysł. To pierwszy tytuł gdzie pojawia się perełka hazardowa. Genialne dziecko, które sieje postrach pośród zagorzałych graczy pokera. Brawo! Tego jeszcze nie było. Gdyby fabuła książki została oparta tylko o hazard i ewentualnie przyprawiona wątkiem miłosnym to spokojnie zaryzykowałabym stwierdzenie że autorka ma zapewnione miejsce w czołówce pisarzy gatunku. Jednakże wszystko się poleciało na łeb na szyje w nie odpowiednim kierunku. Podczas czytania tych czterystu paru stron miałam wrażenie że cała fabuła jest naciągana i zerżnięta z innych popularnych pozycji.
Dlaczego mówię zdecydowane NIE ?
Moim głównym zarzutem jest to że codzienne życie bohaterów zostało potraktowane po macoszemu. Wątek studiów został całkowicie zredukowany do minimum i jedynie od czasu do czasu wspomniane są jakieś zajęcia. Dodatkowo co chwile się dzieje coś innego, mafia, nowy chłopak, stary chłopak, jakaś zdrada, manipulacje znajomych, bójki, niedoszłe gwałty, pożary i pies! Piękna katastrofa mogła być piękna jednak autorka za dużo chciała umieścić w jednej książce. Zbyt dużo wątków, zbyt pobieżnie opisanych.Wielka szkoda. Zwięzła, zaskakująca fabuła to to czego tej książce brakuje.
Na plus policzę autorce:
Wątek cudownej Trzynastki jako magicznego dziecka światka pokera. Kolejny plus to oczywiście postać zbuntowanego złego chłopca. Czym byłaby książka dla nastolatek bez kolesia do którego mogłybyśmy słać westchnienia? I na sam koniec czułe określenie "Gołąbku". Sama tych ptaszysk nie lubię, jednak to milionach: cukiereczkach, serduszkach, słoneczkach, misach... gołąbek zyskuje w oczach.
"Oparł łokcie na stole i spojrzał na mnie brązowymi oczami.
-No więc, Gołąbku? Opowiesz mi o sobie? Nienawidzisz mężczyzn w ogóle czy tylko mnie?
-Tylko ciebie - odparłam zrzędliwie."
-No więc, Gołąbku? Opowiesz mi o sobie? Nienawidzisz mężczyzn w ogóle czy tylko mnie?
-Tylko ciebie - odparłam zrzędliwie."
Czarny

